Nowenna do Dzieciątka Jezus: 9 dni, które przemienią Twoje serce przed Bożym Narodzeniem

Adwent to czas, w którym świat wstrzymuje oddech, czekając na Cud. Czekamy na światło, które rozproszy ciemność, na Dziecię, które przyniesie pokój. Czekanie to jest jednak czymś więcej niż odliczaniem dni w kalendarzu. To zaproszenie do wewnętrznej przemiany, do uporządkowania naszego serca, by stało się godnym żłóbkiem dla Nowonarodzonego. Nowenna do Dzieciątka Jezus to właśnie taka droga – intensywna, dziewięciodniowa podróż, która przygotowuje nas na najważniejsze spotkanie.
W głębi naszej duszy, często ukrytej pod warstwami lęku, smutku i niepewności, czai się pragnienie Miłości. Zbawiciel, który przychodzi w postaci bezbronnego Dzieciątka, zwiastuje nam radość wielką i pokój. On wkracza w nasze życie, by leczyć rany i napełniać pustkę. "Oto zwiastuję wam radość wielką (...) dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel" (Łk 2,10-11). To Dzieciątko przychodzi, aby wziąć na siebie nasze grzechy i dać nam moc, abyśmy stali się dziećmi Bożymi.
Ta nowenna jest jak dziewięć małych, osobistych spotkań z Jezusem. Każdy dzień ma swój własny temat, a każdy krok prowadzi nas bliżej Betlejem, które jest nie gdzie indziej, a w naszym własnym, otwartym sercu.
-
Jak prawidłowo odmawiać nowennę? Twój przewodnik duchowy - Nowenna przed Bożym Narodzeniem
- DZIEŃ PIERWSZY: Odkryć radość bycia dzieckiem Boga (16 grudnia)
- DZIEŃ DRUGI: Zburzyć mury, aby przyjąć Miłość (17 grudnia)
- DZIEŃ TRZECI: Przyjąć prawdę o sobie (18 grudnia)
- DZIEŃ CZWARTY: Ofiarować ból, aby odnaleźć pokój (19 grudnia)
- DZIEŃ PIĄTY: Spotkać Jezusa w samotności (20 grudnia)
- DZIEŃ SZÓSTY: Prosić o pokój dla rodziny (21 grudnia)
- DZIEŃ SIÓDMY: Ufać, że Bóg zatroszczy się o wszystko (22 grudnia)
- DZIEŃ ÓSMY: Zaufać przyszłości w ręce Boga (23 grudnia)
- DZIEŃ DZIEWIĄTY: Otworzyć serce dla Zbawiciela (24 grudnia)
- W Dzień Bożego Narodzenia: Ofiarowanie Serca Dzieciątku Jezus (25 grudnia)
- Wytrwałość, która rodzi cuda
Jak prawidłowo odmawiać nowennę? Twój przewodnik duchowy - Nowenna przed Bożym Narodzeniem
Nowenna przed Bożym Narodzeniem to prosta, ale głęboka modlitwa. Aby przeżyć ją w pełni, wystarczy każdego dnia postępować według poniższego schematu:
- Rozpocznij od medytacji na dany dzień: Poniżej znajdziesz inspirację na każdy z dziewięciu dni. Odłóż na chwilę wszystkie troski i pozwól, aby słowa dotarły do Twojego serca. Pomyśl o danym temacie w kontekście swojego życia.
- Odmów modlitwę danego dnia: Po medytacji, wypowiedz głośno lub w sercu przygotowaną na dany dzień modlitwę. Jest ona skarbnicą Twoich intencji.
- Zakończ modlitwami powszechnymi: Trzykrotne powtórzenie „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo” i „Chwała Ojcu” to prosta, codzienna ofiara.
Nowennę tradycyjnie rozpoczyna się 16 grudnia, aby zakończyć ją w Wigilię, 24 grudnia, tuż przed uroczystością Bożego Narodzenia.
DZIEŃ PIERWSZY: Odkryć radość bycia dzieckiem Boga (16 grudnia)
Pierwszy dzień nowenny to przypomnienie o naszej prawdziwej tożsamości. W chwili chrztu staliśmy się ukochanymi dziećmi Boga, które On uczy chodzić (por. Oz 11,3). Jezus, który rodzi się jako bezbronne Dziecię, uczy nas, że Bóg pragnie naszej pełnej ufności. On chce, byśmy polegali na Nim z taką beztroską, z jaką małe dziecko ufa swoim rodzicom. W tym dniu oddajmy Mu wszystkie nasze lęki i zmartwienia, budując nasze poczucie bezpieczeństwa nie na siłach, ale na Jego nieskończonej miłości.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci wdzięczność za to, że jestem dzieckiem Boga.
W dniu mojego chrztu Pan Bóg wypowiedział nade mną słowa: „To jest mój syn umiłowany”, „To jest moja córka umiłowana”. Od tego momentu jestem Jego dzieckiem, które On sam „uczy chodzić” (por. Oz 11,3) i któremu ufa. Bóg pragnie, abym i ja Mu ufał – tak bardzo, jak maleńkie dziecko ufa swoim rodzicom.
Narodziny Dzieciątka Jezus przypominają mi o tym, że należę do Rodziny, którą jest Kościół, i że moje życie jest w rękach kochającego Boga Ojca. Pragnie On dawać mi wszystko, czego potrzebuję. Jest nieskończenie dobry. Czy można wyobrazić sobie silniejsze poczucie bezpieczeństwa niż to, które jest zbudowane na prawdzie o Bożej miłości?
Dziękuję Ci, Boże Ojcze, za radość z przywileju bycia Twoim dzieckiem. Tak bardzo cieszę się z tego, że moje życie jest w Twoich rękach. Proszę Cię, Dobry Ojcze, o pokorę, abym potrafił bardziej polegać na Tobie, a mniej na własnych siłach. Nie pozwól, bym poczucie bezpieczeństwa budował na czymkolwiek innym niż na Tobie. Proszę Cię, Ojcze, ucz mnie ufać Tobie z całego serca. Proszę o łaskę całkowitego zaufania Tobie dla moich bliskich oraz dla wszystkich chrześcijan. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
DZIEŃ DRUGI: Zburzyć mury, aby przyjąć Miłość (17 grudnia)
Tego dnia stajemy w prawdzie o sobie. Dzieciątko Jezus nie rodzi się w pałacu, ale w ubogiej, zimnej grocie. W ten sposób mówi nam, że nie musimy być idealni, by do nas przyszedł. On chce narodzić się właśnie tam, gdzie jest największa ciemność i grzech, aby przemienić naszą słabość w zdolność do kochania. Dzisiaj, bez wstydu i lęku, przynosimy Mu nasze upadki i nasze zranione serce. Oddajmy Mu to, czego najbardziej się wstydzimy, bo właśnie po to przyszedł – by nas od tego uwolnić.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci moją niewierność, grzech i słabość.
Dziecię Jezus rodzi się w pasterskiej grocie, w ubóstwie i chłodzie. Mogło przyjść na świat w domu Józefa i Maryi, jednak tak się nie stało. Bóg, przychodząc na świat, pragnął objawić się w największym ubóstwie. W ten sposób On mówi mi, że chce przyjść do mnie właśnie w miejscu mojej największej biedy, w miejscu ciemności i grzechu. Tam właśnie chce się narodzić, aby przemieniać moje ubóstwo w zdolność do kochania.
Dlatego nie muszę się obawiać. Mogę przedstawić Mu cały mój grzech i słabość. On właśnie po to przychodzi na świat, aby uwolnić mnie od zła, jakie panoszy się w moim życiu. Dziecię Jezus, dziś przynoszę Ci to wszystko, czego najbardziej się wstydzę. Nie jest mi łatwo to uczynić, ale ufam Tobie. Dlatego oddaję Ci moją niewierność, grzech i słabość, moje porażki duchowe.
Dziękuję Ci za nie, bo one pokazują mi, jak bardzo potrzebuję Ciebie. Proszę Cię, Jednorodzony Synu Boży, o łaskę nawrócenia i wierności oraz o serdeczny żal za grzechy. Ofiaruję Ci szczególnie to miejsce, w którym jestem najsłabszy. Tak bardzo pragnę, aby Twoja miłość je przemieniła. Proszę Cię też o łaskę nawrócenia i wierności dla wszystkich, którzy Ciebie szukają. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
DZIEŃ TRZECI: Przyjąć prawdę o sobie (18 grudnia)
Tylko prawda nas wyzwoli. Ale prawda o nas nie jest tylko prawdą o grzechu. Dzięki łasce Bożej potrafimy też czynić dobro i być Mu wierni. Prawdziwa pokora polega na uznaniu, że jesteśmy grzesznikami, ale również na przyjęciu, że Bóg, pomimo naszych wad, uzdalnia nas do miłości. Dziś dziękujemy Mu za te chwile, kiedy zwyciężało w nas dobro. Oddajemy Mu w darze nasze wysiłki, modlitwy i każdy dobry uczynek, który był możliwy dzięki Jego łasce.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci moją wierność i dobre uczynki.
Jakie to szczęście, że mój grzech i niewierność to nie jest cała prawda o mnie. Dzięki łasce Boga potrafię też być Mu wierny. Mając świadomość zła, jakie czynię, zauważam także wiele dobra i wierności, które mają miejsce w moim życiu.
Nie mogę umniejszać dobrych uczynków, które czynię, bo wtedy umniejszałbym Bożą łaskę, dzięki której były one możliwe. Prawdziwa pokora polega na przyjmowaniu prawdy o sobie, że jestem grzesznikiem, ale też prawdy, że Bóg mimo to uzdalnia mnie do czynienia dobra i bycia Mu wiernym.
Panie, dziękuję Ci za wszystkie chwile, kiedy w moim życiu objawiało się Twoje zwycięstwo nad złem. Tak się cieszę, że stworzyłeś mnie zdolnym do czynienia dobra i że codziennie dajesz mi potrzebną do tego łaskę! Przynoszę Ci w darze z radością i wdzięcznością moją wierność: dobre uczynki wobec bliźnich, małe i duże zwycięstwa nad pokusami, moją codzienną modlitwę. Przynoszę Ci też wierność mojej rodziny, nasze wspólne wysiłki i dobre pragnienia. Proszę Cię o łaskę wierności zawsze i we wszystkim – dla mnie oraz dla moich bliskich. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
DZIEŃ CZWARTY: Ofiarować ból, aby odnaleźć pokój (19 grudnia)
Życie bywa trudne. Choroba, cierpienie, zniechęcenie potrafią odebrać nam siły. Ale Dzieciątko Jezus przychodzi, aby wziąć na siebie wszelkie cierpienie świata. On sam doświadczył zimna, głodu, znużenia. W ten sposób pokazuje, że żaden ból nie jest Mu obcy. Dziś ofiarujemy Mu nasze choroby, zniechęcenie i wszelkie cierpienie, prosząc o uzdrowienie i o łaskę pokoju. On chce nas pocieszyć, abyśmy nie ulegli rozpaczy.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci moją chorobę i cierpienie.
Życie wydaje mi się czasem zbyt trudne. Są dni, kiedy wstaję rano zniechęcony i bezsilny, bo nie mam już sił walczyć z trudnościami. Może przygniata mnie choroba, a może jakieś inne cierpienie. Łatwo jest pogrążyć się w cichej rozpaczy. Dzieciątko Jezus przynosi na świat uzdrowienie i nadzieję w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji.
Syn Boży, jako człowiek, doświadczał głodu i pragnienia, było Mu zimno, pewnie bywał chory i zmęczony. On także się smucił: płakał przecież nad śmiercią Łazarza. Jezus wziął na siebie wszelkie cierpienie świata. Zrobił to z miłości do mnie, aby żadne cierpienie mnie nie przygniotło. Tak często tego nie zauważam.
Panie Jezu, Ty przyjąłeś ludzkie ciało i wziąłeś na siebie wszystko, czego doświadczamy na ziemi. Dziękuję Ci za to, że znasz także cierpienie ciała i jego słabość. Dziękuję Ci za moje ciało, które jest świątynią Ducha Świętego pomimo swojej kruchości. Ofiaruję Ci moją chorobę i cierpienie, prosząc Cię o uzdrowienie. Ofiaruję Ci też moją walkę z sobą samym, zniechęcenie i brak nadziei. Oddaję Ci moją niecierpliwość i pragnienie, by cierpienie skończyło się jak najszybciej. Proszę, przyjdź z łaską pokoju serca do wszystkich utrudzonych i obciążonych, aby ich pokrzepić. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
DZIEŃ PIĄTY: Spotkać Jezusa w samotności (20 grudnia)
Samotność i odrzucenie są jednymi z największych cierpień. Dziś przypominamy sobie, że Dzieciątko Jezus również tego doświadczyło, gdy „nie było dla nich miejsca w gospodzie”. On rozumie ból bycia niezrozumianym i opuszczonym. Dzisiejsza modlitwa uczy nas, że samotność może być szczególnym darem, który prowadzi nas do spotkania z Jezusem. Tylko On może wypełnić naszą pustkę, dając pokój i radość, których nie da nam żaden człowiek.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci moją samotność i odrzucenie.
Często czuję się osamotniony, zdradzony i niezrozumiany przez innych. Jest to szczególnie bolesne, kiedy nie rozumieją się najbliżsi. Nawet kiedy nie wynika to z czyjeś złej woli, to i tak czuję się odrzucony i opuszczony. Ale mogę patrzeć na Jezusa, który także czuł się opuszczony. Został On odrzucony jeszcze przed narodzinami, gdy nie było miejsca w gospodzie dla Jego narodzin. Kiedy nauczał, faryzeusze nieustannie szukali pretekstu, by Go aresztować.
W opuszczeniu i odrzuceniu Jezus zawsze zwracał się do Boga Ojca. Ja także mogę to uczynić. Mogę oddać Mu wszystko, co mam w sercu. Doświadczenie mojej samotności to uprzywilejowany czas, aby spotkać Jezusa, który chce wypełnić moją pustkę pocieszeniem i pokojem.
Panie Jezu, Ty przyszedłeś na świat, aby doświadczyć wszystkiego, czego my doświadczamy. Znasz ból bycia niezrozumianym i odrzuconym. Ty mnie rozumiesz jak nikt inny – zawsze z miłością mnie przyjmujesz. Proszę Cię, Panie Jezu, abym nie oczekiwał od moich bliskich tego, co możesz dać tylko Ty. Daj mi doświadczyć bycia utulonym w Twoich ramionach, obdarz mnie pokojem serca i radością życia. Powierzam Ci też tych, którzy w moim otoczeniu cierpią z powodu samotności, a także wszystkich opuszczonych na całym świecie, aby w swoim osamotnieniu mogli spotkać Ciebie. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
DZIEŃ SZÓSTY: Prosić o pokój dla rodziny (21 grudnia)
Rodzina, w której narodził się Jezus, nie była idealna. Była kochająca, ale mierzyła się z lękiem, niepewnością i brakiem zrozumienia. Jednak obecność Jezusa uczyniła ją wyjątkową. Dziś wzywamy Dzieciątko Jezus, by stało się źródłem jedności i pokoju w naszych rodzinach. Prosimy Go, by pomógł nam w rozwiązywaniu konfliktów i uzdrawianiu relacji. On pragnie być obecny w naszej codzienności – w posiłkach, rozmowach, a nawet w kłótniach.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci moją rodzinę.
Dziecię Jezus przychodzi na świat w rodzinie. Maryja i Józef byli prawymi i pobożnymi ludźmi, łączyła ich szczególna więź. Jednak dopiero obecność Jezusa uczyniła ich Rodzinę tak wyjątkową. Jezus chce się narodzić także w mojej rodzinie. Nie zawsze jednak uświadamiam sobie, że jest On z nami w konkretnych wydarzeniach: kiedy wspólnie jemy posiłek, kiedy rozmawiamy, kiedy się modlimy, nawet wtedy, kiedy dochodzi do napięć i kłótni.
Dzisiaj mogę prosić Dzieciątko Jezus, które przychodzi na świat, aby pomogło mi w rozwiązaniu konfliktów rodzinnych, wyjaśnieniu nieporozumień i uzdrowieniu negatywnych emocji oraz w przebaczeniu doznanych krzywd. Jezus jest źródłem jedności.
Panie Jezu, przynoszę Ci moją rodzinę (tu można wymienić imiona). Dziękuję Ci za to, że zawsze jesteś przy nas i że możemy prosić Cię o pomoc, gdy jest trudno. Dziękuję za łaski, które nam dajesz – także te, których nie dostrzegam. Dziecię Jezus, proszę, abyś było zawsze obecne w naszej rodzinie. Bądź dla nas źródłem jedności i pokoju. Obdarz nas darem wzajemnej miłości. Ucz nas słuchać, ucz nas rozumieć się nawzajem, służyć sobie. Pomóż mi zawsze czynić pierwszy krok do pojednania, nawet jeśli dużo mnie to kosztuje. Pobłogosław nasz trud codziennego budowania relacji i przyjdź ze swoją łaską do wszystkich rodzin na świecie. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
DZIEŃ SIÓDMY: Ufać, że Bóg zatroszczy się o wszystko (22 grudnia)
Martwienie się o sprawy materialne to codzienność. Zamiast ufać, że Bóg się o nas troszczy, często wpadamy w pułapkę niepokoju i lęku o przyszłość. Jezus mówi nam, że Ojciec wie, czego potrzebujemy (por. Łk 12,30). Tego dnia ofiarujemy Mu nasze trudności finansowe, nasze obawy o pracę i o to, czy starczy nam na życie. Prosimy o łaskę wiary, że Bóg zatroszczy się o nas, jeśli tylko będziemy szukać Jego Królestwa.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci moje materialne ubóstwo i trudność dzielenia się z ubogimi.
Często słyszę, że chrześcijanin nie powinien być przywiązany do rzeczy materialnych. Bardzo łatwo można błędnie to sobie wytłumaczyć i wyciągnąć wniosek, że dla Pana Boga nie jest ważne, czy mam gdzie mieszkać i czy mam dość pieniędzy na życie. A przecież On tak bardzo się o mnie troszczy.
W Ewangelii według św. Mateusza Jezus mówi: „Wie Ojciec wasz, że tego potrzebujecie” (Łk 12,30) i zapewnia, że jeśli będziemy szukać królestwa Bożego, o wszystko inne On się zatroszczy. Kiedy dłużej o tym myślę, uświadamiam sobie, jak mało ufam Bogu Ojcu. Chciałbym z większą ufnością wypowiadać słowa: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”
Panie, ofiaruję Ci moje materialne ubóstwo, trudności z pracą i z utrzymaniem rodziny. Ty wiesz, jak bardzo chciałbym zapewnić bliskim godne warunki życia. Oddaję Ci wszystkie momenty, w których wątpię, że Ty możesz zaradzić moim kłopotom i że troszczysz się o mnie. Ofiaruję Ci też moją trudność w dzieleniu się z bliźnimi i lęk, że jeśli podzielę się z kimś, to mnie samemu zabraknie. Przepraszam, że tak często zamartwiam się materialnymi potrzebami, zamiast oddawać je Tobie z ufnością. Powierzam Ci wszystkich, którzy cierpią materialny niedostatek, i proszę, by w tym doświadczeniu mogli odczuć Twoją bliskość. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
DZIEŃ ÓSMY: Zaufać przyszłości w ręce Boga (23 grudnia)
Niepewność co do przyszłości to uniwersalne doświadczenie. Martwimy się o zdrowie, pracę, o naszych bliskich. Dziś oddajemy Dzieciątku Jezus te wszystkie lęki. On zna naszą przyszłość i obejmuje ją swoją troską. Modlitwa w tym dniu uczy nas, że ufność nie jest naiwnością, ale dojrzałą wiarą w to, że Bóg wie, co jest dla nas najlepsze. Prośmy o to, byśmy pragnęli tego, czego On dla nas pragnie.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci moją przyszłość, obawy, pragnienia.
Kiedy myślę o przyszłości, czuję niepokój. Nie wiem, co mnie spotka, i nie mogę tego przewidzieć. Mam wiele obaw: o moje zdrowie, o pracę, o przyszłość moich dzieci czy wnuków. Wiem, że jestem w rękach Boga, a mimo to jest mi trudno. Świadomość Jego opieki istnieje w mojej głowie, ale czy istnieje w moim sercu?
Bóg obejmuje swoją troską naszą przeszłość i przyszłość, wszystko, co nas dotyczy. Zna nasze pragnienia i obawy. Wie, co jest nam drogie. Dlatego mogę modlić się o to, bym potrafił mniej się martwić, a bardziej opierać na Nim.
Dziękuję Ci, Panie, że moje życie jest w Twoich rękach. Przynoszę Ci wszystkie moje obawy o przyszłość: o moją pracę, zdrowie i o to, jak poradzą sobie z trudami życia moi bliscy. Oddaję Ci też ten największy strach, który noszę w sercu… Ofiaruję Tobie wszystkie moje pragnienia, a zwłaszcza to, czego pragnę najbardziej. Uznaję, że to Ty jesteś Panem życia i wiesz, co dla mnie będzie najlepsze. Dlatego proszę Cię, bym pragnął tego, czego Ty dla mnie pragniesz. Pomóż mi, Dziecię Jezus, abym potrafił pełnić wolę Ojca. Polecam Ci też wszystkie osoby, które doświadczają niepewności i lęku o przyszłość. Bądź ich nadzieją. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
DZIEŃ DZIEWIĄTY: Otworzyć serce dla Zbawiciela (24 grudnia)
Dziś, w wigilijny wieczór, stajemy w progu naszej duszy i zapraszamy Zbawiciela do środka. Narodziny dziecka zawsze niosą radość i coś nowego. Dziecię Jezus przynosi dar, który przekracza nasze oczekiwania – pokój, radość i zbawienie. Dzisiaj musimy odpowiedzieć na pytanie: Czy moje serce jest gotowe, aby Go przyjąć? Oddajmy Mu nasze obawy, przywiązania i pragnienie kontrolowania życia. W tym wyjątkowym dniu prosimy o łaskę, byśmy potrafili przyjąć ten dar z otwartym sercem i dzielić się nim z bliskimi.
Dzieciątko Jezus, przynoszę Ci otwarte serce, abyś się w nim narodził.
Narodziny dziecka wnoszą w życie rodziców i całej rodziny nieopisaną radość. Przynoszą też zawsze coś nowego. Dziecko, jak nikt na świecie, wydobywa z rodziców zdolność do kochania i obdarza radością… Narodziny Jezusa to szczególne narodziny. On chce narodzić się w moim sercu: przyjść ze swoją łaską, z wielkim pokojem i głęboką radością. To, co chce mi dać, przekracza moje oczekiwania. Zawsze będzie to większe i piękniejsze niż mój plan na życie.
Czy moje serce jest otwarte na Jego dar zbawienia? Czy chcę przyjąć Go jako mojego Pana i Wybawiciela? Czy jestem gotów otworzyć się na nowe życie, które On mi chce dać, na to, czego On dla mnie pragnie? A jeśli mam obawy, to czy poproszę o łaskę, bym mimo strachu potrafił Go zaprosić i przyjąć?
Dziecię Jezus, dziękuję Ci, że w tajemnicy Bożego Narodzenia nieustannie przychodzisz na świat, aby go zbawiać. Dziękuję za nadzieję i radość, za Dobrą Nowinę, która odmieniła życie tak wielu ludzi. Dziękuję Ci, Panie Jezu, że wybawiasz nas od śmierci. Czekam na Ciebie z otwartym sercem. Tak pragnę, abyś się we mnie narodził i przemieniał mnie Twoją miłością. Oddaję Ci wszystko, co może mi przeszkadzać w przyjęciu Twoich łask: moje obawy, przywiązanie do mojego sposobu życia, postawę kontroli i niezależności. Nie chcę już radzić sobie sam, ale chcę polegać na Tobie. Proszę Cię, Panie Jezu, bym Twoich łask nie zatrzymywał dla siebie, bym potrafił się nimi dzielić z moimi bliskimi. Ty jesteś Księciem Pokoju – przynieś pokój mojemu sercu, mojej rodzinie i całemu światu. Przyjdź wszędzie tam, gdzie panują podziały i nienawiść. Amen.
- Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...
W Dzień Bożego Narodzenia: Ofiarowanie Serca Dzieciątku Jezus (25 grudnia)
Po dziewięciu dniach intensywnych przygotowań, nadchodzi ten moment. Dziś, w uroczystość Bożego Narodzenia, stajemy na kolanach przed betlejemskim żłóbkiem, by oddać hołd Dzieciątku Jezus. Wypełnieni nadzieją i radością, ofiarujemy Mu wszystko, co udało nam się uporządkować w sercu podczas nowenny.
Dzieciątko Jezus, szczególnie dzisiaj, w dzień Bożego Narodzenia klękamy przed Tobą, aby uwielbić Ciebie za Twoją miłość, oraz zawierzyć Tobie naszą teraźniejszość i przyszłość. Ty jesteś naszą jedyną nadzieją i zbawieniem. Tobie ufamy! Amen.
Wytrwałość, która rodzi cuda
Nowenna to czas skupienia, ale i wytrwałości. Tak jak w przypadku Nowenny Pompejańskiej, to właśnie ta codzienna, cierpliwa modlitwa ma moc przemienić nasze serce i sprowadzić na nas Boże błogosławieństwo. Niech te dziewięć dni będzie dla Ciebie dowodem na to, że Bóg odpowiada na każde szczere pragnienie, a najwspanialsze dary rodzą się w ciszy i pokorze naszego serca.
Deja una respuesta